Marketing internetowy a marketing „zwyczajny”
Wiele już powiedziano o szeroko rozumianej specyfice reklamy internetowej. Czy takie rozróżnianie marketingu na internetowy oraz ten zwyczajny jest uzasadnione? Odpowiedź na tak postawione pytanie nie należy, wbrew wszelkim możliwym w takim wypadku pozorom, do rzeczy szczególnie łatwych oraz nieskomplikowanych. Oczywiście marketing internetowy operuje, naturalną koleją rzeczy, nieco innymi środkami niż te, które bywają stosowane w "zwyczajnych" praktykach marketingowych. Sytuacja na rynku reklamy marketingowej nie jest, niestety albo na szczęście, kontrolowana tak dokładnie oraz rzetelnie jak to, co dzieje się na rynku reklamy standardowej. Istnieją pewne zalety takiego stanu rzeczywistości, ma jednak ono również swoje niewątpliwe mankamenty. Do zalet z całą pewnością zaliczyć można to, że na skutek braku jakiejkolwiek reklamy rynek marketingu internetowego jest naprawdę ciekawy oraz barwnie zróżnicowany, możemy tutaj natrafić na takie formy lansowania swoich usług, które, chociaż nie do końca legalne, nie są jednak nieetyczne a ponadto bywają niezwykle błyskotliwe.Wymieniać poszczególnych rodzajów tego typu reklamowania nie ma chyba, tak się tutaj wydaje, większego sensu, więc poprzestaniemy na niedoprecyzowanym i niczym nieuzupełnionym stwierdzeniu istnienia tego rodzaju praktyk. Wspomniałem również o mankamentach tego właśnie braku albo jak kto woli niedoboru odgórnej kontroli. Do najważniejszych nieudogodnień, wynikających z nieregulowania tego segmentu branży, należy przede wszystkim duże ryzyko takiego czy innego oszustwa, na które narażeni są zwłaszcza bardziej naiwni konsumenci. I tutaj także nie chciałbym bawić się w bezcelowe wyszczególnianie określonych sposobów oszukiwania konsumenta, wolę pozostać przy konstatacji, że sposobów takich jest naprawdę niemało. Reasumując powyższe rozważania można chyba powiedzieć, że "dzikość" rynku reklamy internetowej jest zjawiskiem niedającym się jednoznacznie zrecenzować.