Reklamowe schematy

Artykuł poprzedni poświęcony został szeroko pojętej oryginalności. Oryginalności rozważanej w kontekście takich czy innych kampanii marketingowej. Postarałem się o to aby, nie przekraczając ram wyznaczonych na pojedynczy artykuł, przedstawić zagadnienie w sposób możliwie jak najbardziej zwięzły a jednocześnie tak, aby czytając tekst odbiorca mógł stwierdzić, że natknął się na coś, co można by określić słowem: "wartościowe". Przywoływałem pewne argumenty bezkrytycznych entuzjastów oryginalności oraz wyrazistości, starając się wykazać ich niewątpliwe niedobory logiczne. Jednak i u tych, których można nazwać bardziej umiarkowanymi zwolennikami wyrazistości, daje się dostrzec pewnego rodzaju wadliwość rozumowania. Polega ona przede wszystkim na tym, że takie cechy jak wyrazistość czy oryginalność uznane zostają, o ile tylko faktycznie będą stanowić składnik charakterystyki projektu, za całkiem wiarygodną gwarancję sukcesu oraz szeroko rozumianego powodzenia. Jednak i w tym miejscu zaczynają nasuwać się pewnego rodzaju wątpliwości. Czy rzeczywiście jest tak, że oryginalność zawsze i wszędzie przynosi pożądane czyli pozytywne efekty? Moje przeświadczenie jest takie, że bardziej niebezpieczne oraz często niemniej efektywne od szeroko pojętej oryginalności bywa zręczne oraz umiarkowanie delikatne odświeżanie utartych schematów. Naprawdę nie trzeba, tak się tutaj wydaje, burzyć wszystkiego oraz rozpoczynać budowanie od początku. Niekiedy nawet taki motyw, który wydaje się do cna zgrany, umiejętnie odświeżony objawia drzemiącą w nim potęgę, zdolną uczynić wizerunek firmy naprawdę rozpoznawalnym oraz powszechnie znanym.