Infantylizm w reklamie

Ponad wszelką wątpliwość oglądając takie czy inne reklamy nieraz łapiemy się na tym, że mamy już naprawdę dość tego nieznośnego infantylizmu. Niektórych z pośród reklam, emitowanych w polskim radiu lub też w polskiej telewizji, dosłownie nie sposób oglądać bez mniejszej czy większej dozy rozczarowania. Pozostaje więc postawić słuszne, wydawałoby się, pytanie, czy tego rodzaju sposoby reklamowania, infantylne oraz budzące uśmiech pełen zażenowania, aby na pewno mogą być rzeczywiście skuteczne. Istnieją pewne różnice opinii jeżeli chodzi właśnie o ten aspekt rzeczywistości marketingu. Jedni, będący w zdecydowanej większości, dowodzą, że reklama nie musi być inteligentna, aby była mniej czy bardziej skuteczna, że "inteligentność" reklamy to w tym przypadku tylko taki swego rodzaju bonus, pewnego rodzaju nadwyżkowa zaleta, która, chociaż rzecz jasna jak najbardziej pozytywna, nie jest konieczna do tego, aby osiągnąć marketingowe powodzenie. Eskperci owi dowodzą, że skuteczność sugestii nie pozostaje w ścisłym związku z poziomem intelektualnym danej reklamy. Dowodzą, że reklama która ma efektywnie oraz owocnie oddziaływać na odbiorcę nie musi być jednocześnie, tak się tutaj wydaje, specjalnie błyskotliwa czy inteligentna. Drugi biegun stanowią ci znawcy świata takiej czy innej reklamy, którzy są głęboko przeświadczeni, że błyskotliwość reklamy ma rzeczywiste działanie na odbiorcę i że działanie to nie ogranicza się, bynajmniej, do tego, że odbiorca zostanie mniej lub bardziej rozbawiony. Można tutaj wyrazić pewnego rodzaju wątpliwość, ponieważ wyniki różnego rodzaju badań, prowadzonych przez instytucje zajmujące się monitorowaniem sektora marketingowego, nie zawsze potwierdzają ten sposób rozumowania. Niemniej, pozostawiając sprawę skuteczność takich czynników jak błyskotliwość, należy nazwać rzeczy po imieniu i powiedzieć, że błyskotliwość z całą pewnością korzystnie wpływa na "wartość artystyczną" określonej reklamy. A niektórzy sądzą, że reklama to także dzieło sztuki.