Nieuczciwa reklama II
W artykule poprzednim wypowiedziałem oraz starałem sie rozwinąć pewną myśl, której dokładne zrozumienie jest w moim przeświadczeniu konieczne do tego, aby móc w miarę samodzielnie oraz wystarczająco efektywnie orientować się w z natury dosyć chaotycznym obszarze reklamy internetowej. Starałem się w miarę przekonująco oraz rzetelnie wskazać pewne zagrożenia, które powinny być unikane przez statystycznego konsumenta. Jednym z takich zagrożeń, o których jeszcze nie wspominałem, są różnego rodzaj tak zwane mailingi, rozsyłane do właścicieli internetowych skrzynek pocztowych po to, aby zachęcić ich do nabycia takiej czy innej usługi albo produktu. Oczywiście bywa tak, że mailingi owe, mniej lub bardziej sprawnie sformułowane, zachwalają nam usługi rzeczywiście godne pochwały oraz rzetelnego polecenia. Niestety zdarza się również i tak, że to, co w owym mailingu opisywane jest w sposób nie mniej nie więcej tylko superlatywny, po bliższym zapoznaniu się ze sprawą okazuje się rzeczą albo zupełnie niewartą zachodu albo też co gorsza zwyczajnym szachrajstwem, obliczonym na to, aby możliwie jak najskuteczniej nabrać jak największą rzeszę naiwnych. Naiwność niestety jest, jak już chyba gdzieś wspominałem, tą spośród cech człowieczej osobowości, której najprawdopodobniej nigdy nie uda się zupełnie wyeliminowac. Jedyne co można, to starać się o jakaś, mniejszą lub większą, redukcję tej przywary oraz o to, aby jej istnienie nie doprowadzało do naprawdę przykrych konsekwencji. Sytuacja jest więc oczywiście dosyć skomplikowana oraz specjalnie kłopotliwa, głównie przez to, że najprawdopodobniej nigdy, jak powiedziałem, nie ulegnie fundamentalnej przemianie. Wypada jedynie mieć nadzieję, że proces "mądrzenia" społeczeństwo przynajmniej w niewielkim stopniu zmniejszy liczbę konsumentów, którzy zostali wprowadzeni w błąd albo wręcz niecnie oszukani.